Eksploatacja

Przebieg samochodu - jak sprawdzić prawdomówność sprzedającego?

Sprzedający auto zawsze chce przedstawić swoją ofertę w możliwie najlepszym świetle. To oczywiste. Niestety sytuacja czasami prowadzi do powstania przekłamań. A te niezwykle często dotyczą przebiegu pojazdu. Czemu przebieg z punktu widzenia kupującego ma tak duże znaczenie i jak uzyskać pewność, że wskazanie licznika nie zostało zmanipulowane?

shutterstock_369991637-2.jpg

Zakup samochodu używanego jest często dużą inwestycją. Jak zatem ulokować te środki możliwie najlepiej? Wystarczy odnaleźć w morzu ofert samochodów używanych ten, który znajduje się w dobrym stanie, a do tego ma atrakcyjną cenę. Slogan brzmi dość naiwnie. Zanim kierowca skusi się zatem na promocyjną cenę, powinien uzyskać pewność że nie stoją za nią żadne wady ukryte. A jedna z popularniejszych dotyczy przekłamanego przebiegu.

Czemu ilość kilometrów pokonanych do tej pory przez samochód jest taka ważna? Przebieg w pierwszej kolejności ma wpływ na utratę wartości, a tym samym i wycenę pojazdu. I nie jest to wpływ mały. W sytuacji, w której auto pokonało niewielką ilość kilometrów, cena samochodu w stosunku do wartości przyjętej za średnią rynkową, potrafi podskoczyć nawet o 25 proc.! Z drugiej strony nadmiernie duży przebieg jest w stanie zaniżyć wartość uśrednioną aż o 25 proc.. A to jeszcze nie koniec.

Intensywność eksploatacji wyrażona dystansem pokonanym na pokładzie auta stanowi jeden z sygnałów pozwalających na ocenę stanu technicznego. Oczywiście, regularne serwisowanie i dochowywanie wszystkich procedur serwisowych ma kolosalne znaczenie. Niestety nawet na jego mocy i nawet korzystając z usług autoryzowanej stacji obsługi nie da się wyeliminować m.in. naturalnego zużycia materiałów wykończeniowych w kabinie pasażerskiej czy zużycia występującego w obrębie mechanizmu skrzyni biegów lub układu przeniesienia siły napędowej.

Przebieg samochodu: jak sprawdzić? Na początek oględziny wnętrza 

Najbardziej oczywistym sposobem sprawdzenia realności przebiegu wskazywanego przez licznik zamontowany w samochodzie, jest kontrola wzrokowa elementów wykończenia wnętrza. Warto poszukiwać takich sygnałów jak wszelkiego rodzaju przetarcia występujące na kierownicy czy gałce zmiany biegów lub ślady wyeksploatowania pojawiające się na przyciskach na konsoli centralnej. Alarmujące powinny być też wszelkiego rodzaju uszkodzenia widoczne na tapicerce fotela kierowcy.

Podczas oceny stanu elementów wykończenia w kabinie pasażerskiej warto pamiętać o tym, aby nadmiernie nie zapędzać się w ocenach. Ślady zużycia są wskazówką, a nie pewnikiem. Inaczej bowiem zużywają się materiały w pojeździe użytkowanym przede wszystkim w mieście i na krótkich dystansach, a inaczej w przypadku samochodu eksploatowanego na dłuższych trasach. Stopień zużycia pewnych materiałów zależy też od klasy pojazdu. Inaczej będzie się ścierać tapicerka w małym samochodzie miejskim segmentu B, a inaczej w luksusowej limuzynie walczącej o kierowców w segmencie F.

Warto wiedzieć o tym, że spryt zawodowych sprzedawców samochodów nie zna granic. W związku z tym z biegiem lat wypracowali oni szereg zabiegów pozwalających na maskowanie zużycia elementów wykończenia wnętrza. W pojazdach tańszych popularne jest m.in. obszywanie kierownicy skórą - nowy materiał pojawiający się na kole powinien stanowić alarmujący sygnał. W przypadku aut droższych i luksusowych spektrum możliwości jest jeszcze większe. Wyższa skala zarobku sprawia, że sprzedawcy są w stanie zamontować nową kierownicę lub panel konsoli centralnej, ewentualnie poddać gruntownej renowacji skórzaną tapicerkę.

W przypadku tak przygotowanego pojazdu, kierowca zainteresowany zakupem może liczyć tylko i wyłącznie na błąd poprzedniego właściciela. Na czym może on polegać? Na montażu części przypadkowych, które nie są zgodne ze specyfikacją tego konkretnego egzemplarza. Warto zwrócić np. uwagę na to czy kierownica z wersji po liftingu nie znajduje się w modelu sprzed modernizacji lub czy fabrycznie koło też posiadało wstawki z imitacji drewna. Aby móc z dużą dozą prawdopodobieństwa ocenić czy w oglądanym samochodzie sprzedawca nie zmieniał elementów wykończenia dla zamaskowania przebiegu, kupujący może po numerze VIN sprawdzić pełną specyfikację wyposażenia konkretnego egzemplarza w salonie marki.

Zacznij sprawdzać przebieg zanim… ruszysz z domu

Prawda jest jednak taka, że przebieg samochodu da się ocenić nie tylko podczas oględzin. Kupujący może się przygotować jeszcze zanim ruszy z domu. Wystarczy że podczas rozmowy telefonicznej ze sprzedającym poprosi o podanie numeru nadwozia VIN, numeru rejestracyjnego oraz daty pierwszej rejestracji. Po co te dane? Należy je wprowadzić podczas uzyskiwania skróconego raportu z Centralnej Ewidencji Pojazdów. Korzystanie z serwisu jest niezwykle proste. Wystarczy wejść na stronę historiapojazdu.gov.pl, wpisać dane pojazdu, aby po zatwierdzeniu wygenerowana została tabelka z kompletem informacji dotyczących pojazdu.

W Centralnej Ewidencji Pojazdów sprawdzić można przebieg zapisany przez diagnostę podczas ostatniego i poprzednich badań technicznych, dane dotyczące historii konkretnego egzemplarza (a w tym datę produkcji i pierwszej rejestracji), a nawet połączyć się z serwisem zewnętrznym w celu uzyskania informacji na temat historii pojazdu za granicą - np. przed sprowadzeniem do kraju. Panel wskazuje też dane dotyczące tego czy pojazd posiada aktualny przegląd oraz opłaconą polisę OC. Na podstawie tych wszystkich informacji kupujący może prześledzić sposób eksploatacji pojazdu i ocenić na ile wartość przebiegu wykazana przez sprzedającego może być realna.

Sposobem na analizę stopnia wyeksploatowania samochodu jest też sprawdzenie danych zapisanych na jego temat w bazie danych producenta. Jeżeli kupujący posiada numer VIN, powinien udać się do najbliższego salonu sprzedaży danej marki. Zazwyczaj odczytanie danych z bazy jest darmowe, ewentualnie wystarczy kupić drobiazg (np. żarówkę) w przysalonowym sklepie. Jakie informacje można uzyskać od doradcy? Pracownik dealera może opowiedzieć o wszystkich zapisach, które pojawiają się w historii serwisowej pojazdu. Dane będą dotyczyć zarówno wizyt przeglądowych, jak i naprawczych w dowolnym ASO na terenie całej Europy oraz powinny zawierać ewidencję przebiegu pojazdu.

Bazy producentów - niepełny raport też może stanowić informację!

Skorzystanie z bazy producenckiej jest ważną metodą, ma jednak pewne ograniczenie. Zawierają się w niej tylko i wyłącznie procedury wykonywane w autoryzowanych stacjach obsługi. A to oznacza, że jeżeli pojazd ma np. 9 lat i właściciel od 3 czy 4 lat nie jeździł na przeglądy do ASO, dane nie będą pełne. Co wtedy? Oczywiście nadal można je wykorzystać. Trzeba to jednak zrobić w sposób umiejętny. Warto w takim przypadku zastanowić się na ile realna jest zmiana przebiegu. Przykład: trzy lata temu podczas ostatniej wizyty u dealera pojazd miał 160 tys. km przebiegu, a dziś ma 165 tys. km przebiegu. Realność tak symbolicznej zmiany jest zerowa.

Zarówno metoda wzrokowej oceny stanu elementów wykończenia wnętrza, jak i sprawdzania pojazdu w bazach danych jest dobra. Niestety nie sprawdzi się w przypadku wszystkich kierowców. Auta często kupują też motoryzacyjni laicy. I ci bez wątpienia powinni poprosić o pomoc specjalistów - szczególnie jeżeli zakup dotyczy pojazdu o wartości sięgającej 30 czy 40 tys. zł. Zawsze warto skorzystać z usług mechanika ewentualnie wyspecjalizowanej firmy, która za odpowiednią opłatą podejmie się wykonania bardzo gruntownego przeglądu przedzakupowego.

Usługa w takim przypadku zazwyczaj jest kompleksowa. Mechanik odbędzie za kierowcę jazdę testową, gruntownie przeprowadzi oględziny, oceni przebieg pojazdu, a także zabierze pojazd na warsztat i przejrzy elementy układu kierowniczego, hamulcowego czy zawieszenia. Pomoc specjalisty z całą pewnością będzie kosztować jakieś 300 - 600 zł. To jednak inwestycja, która da kupującemu pewność, że wybiera właściwy samochód.

Co więcej, współcześni mechanicy i elektromechanicy mają tajną broń na nieuczciwych sprzedających. Po połączeniu się z komputerem sterującym auta mogą starać się odczytać przebieg nie z komputera głównego, a poszczególnych sterowników. Bardzo często bowiem informacje dotyczące ilości pokonanych kilometrów zapisuje np. komputer regulujący pracę układu hamulcowego czy innych urządzeń. Czemu ta metoda wydaje się pewna? Raczej mało prawdopodobne jest to, że sprzedawcy uda się wymienić każdy z kilkunastu czy czasami nawet kilkudziesięciu obwodów sterujących zamontowanych w samochodzie. Proces byłby zdecydowanie zbyt drogi i zdecydowanie zbyt czasochłonny.

Korekta przebiegu? Kupujący musi liczyć się z konsekwencjami 

Jeszcze dekadę czy dwie temu korygowanie stanu licznika przed sprzedażą samochodu było niemalże codzienną praktyką. Od lat władze starają się jednak walczyć z procederem. W pierwszej kolejności wprowadzone zostały przepisy zobowiązujące diagnostów do wprowadzania do Centralnej Ewidencji Pojazdów informacji na temat przebiegu zarejestrowanego podczas corocznego przeglądu technicznego. Po drugie panel internetowy CEP pozwala na podejrzenie informacji zapisanych też w innych krajach, a w tym sporej części krajów Unii Europejskiej czy Kanady lub Stanów Zjednoczonych.

Po trzecie systematycznie zaostrzane są kary, które czekają na nieuczciwych sprzedających. Już dziś osoby decydujące się na proceder korekty przebiegu muszą się liczyć z konsekwencjami wyznaczonymi przez art. 286 par. 1 Kodeksu karnego. A ten mówi wyraźnie, że za przestępstwo grozi pobyt w więzieniu w okresie od sześciu miesięcy do nawet 8 lat. I nie, nasze prawo wcale nie jest najbardziej restrykcyjne na świecie. Dla porównania we Francji za oszustwo grozi kara pozbawienia wolności tylko do 2 lat, ale także grzywna o wysokości 37 500 euro.

Gruntowne sprawdzenie samochodu przed zakupem jest absolutnym obowiązkiem kupującego. Tylko w ten sposób uzyska on pewność, że transakcja okaże się trafiona, a zainwestowane pieniądze nie zostaną zmarnotrawione. Oczywiście nie każdy musi być specjalistą i nie każdy musi być w stanie zawrócić uwagę na drobiazgi. Na szczęście nawet takie osoby nie pozostają bez wyjścia. Zawsze mogą bowiem poprosić o pomoc specjalistę. Jakiego? Mowa albo o zaprzyjaźnionym mechaniku, albo fachowym warsztacie, który podejmie się wykonania gruntownego, przedzakupowego przeglądu.

Artykuły powiązane