Eksploatacja

Wiecie czym jeździ święty Mikołaj? My tak! Czyli przegląd używanych aut z dużym bagażnikiem.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce żyje blisko 7 mln dzieci. I nie da się ukryć, że każde z nich 24 grudnia będzie czekać na prezent od Mikołaja. Starszy pan w czerwonym płaszczu nie ma zatem łatwego zadania. Postanowiliśmy zastanowić się nad tym, w jaki sposób, chociaż nieznacznie, ułatwić mu życie w okresie przedświątecznym. Właśnie dlatego poszukaliśmy na rynku wtórnym, samochodów o możliwie największych bagażnikach.


Nasza lista składa się z czterech propozycji. Każdy z modeli imponuje przestrzenią załadunkową i charakteryzuje się rozsądną ceną. W końcu Mikołaj w obliczu potężnych wydatków na prezenty, nie może pozwolić sobie na nadmierne koszty zakupu pojazdu! Zobaczcie na które samochody wasze dzieci powinny zwracać baczniejszą uwagę podczas zbliżającego się wieczoru wigilijnego.


Renault Grand Scenic III - nawet 2083 litry… prezentów!


Francuzi być może mają problem z tworzeniem finezyjnych samochodów o niezaprzeczalnej urodzie, być może do tej pory popełniają błędy technologiczne, jednego nie da się im jednak odmówić. Jak nikt znają się na tworzeniu przestronnych minivanów. Mimo, że Renault Grand Scenic trzeciej generacji wywodzi się wprost z segmentu C, dysponuje przepastnym kufrem. W konfiguracji 5-osobowej bagażnik zmieści aż 678 litrów. Gdy na pokładzie podróżują tylko dwie osoby, przestrzeń załadunkowa zwiększa się do 2083 litrów! To nie tylko rekord w segmencie, ale także wartość obok której święty Mikołaj nie przejdzie obojętnie.


A przestronność to dopiero pierwsza z zalet. Trzecia generacja Scenica jest mocno poprawiona pod względem jakości w stosunku do poprzednika. Ma dużo mniej zawodny układ elektryczny i niemalże bezawaryjne, nowoczesne diesle o pojemności 2 litrów. Ropniaki zagwarantują Mikołajowi śmiesznie niskie spalanie i bardzo dobre osiągi. Bezawaryjność da mu w zamian gwarancję, że dotrze do celu, a na twarzach wszystkich dzieci w wigilijny wieczór pojawi się uśmiech.


Ile kosztuje taka przyjemność? Za auto trzeba zapłacić minimum 18 tys. zł. Brzmi rozsądnie, prawda?


Seat Alhambra II - prawdziwy prezento-wóz świętego!


Nie ma się co oszukiwać, Seat Alhambra drugiej generacji nie ma zielonego pojęcia o finezji linii nadwozia. Jej kwadratowy kształt wynika jednak z działania jednego czynnika - inżynierowie myśleli o maksymalnej przestrzeni. A w tej kwestii ciężko znaleźć model, który byłby w stanie stanąć w szranki z hiszpańskim vanem. W wersji 7-osobowej Seat zabiera na pokład mizerne 267 litrów bagażu. Gdy jednak trzeci rząd foteli schowa się pod podłogą bagażnika, a drugi zdemontuje, powstanie wolna przestrzeń o objętości 2430 litrów. Wyobrażacie sobie ile prezentów można zmieścić do kufra Alhambry?


Co więcej, hiszpański van jest naprawdę dopracowaną konstrukcją. Prowadzi się jak dużo mniejszy minivan, ma dynamiczne i trwałe silniki (w tym diesle common rail), oferuje najnowsze zdobycze techniki i serię ciekawych gadżetów (np. automatycznie przesuwane drzwi boczne). A do tego zagląda do serwisu głównie na podstawowe przeglądy. To niestety dość młoda konstrukcja. Najstarsze egzemplarze pochodzą z 2010 roku. W ten sposób ceny na rynku wtórnym zaczynają się dopiero od 34 tysięcy złotych.


Citroen C4 Grand Picasso I - charyzmatyczny, ale i wybitnie pojemny!


A czemu niby Mikołaj miałby nie pozwolić sobie na odrobinę awangardy? Wychodząc z takiego założenia postanowiliśmy wpisać na listę Citroena C4 Grand Picasso pierwszej generacji. Auto  na dobry początek wyróżnia się stylizacją nadwozia. I choć akurat zbytnie rzucanie się w oczy, siwemu facetowi w czerwonym płaszczu w wigilijny wieczór nie jest szczególnie potrzebne - święty z pewnością doceni inne zalety... Chociażby przednią szybę zachodzącą na dach, wyjątkowo uśmiechniętą „twarz” Francuza czy dynamiczną linię boczną z delikatnym załamaniem na wysokości przedniego lusterka.


Jeszcze większa porcja futuryzmu czeka na Mikołaja w kabinie pasażerskiej. Kierownica ma nieruchomy środek, w centralnym punkcie deski pojawia się elektroniczny prędkościomierz pod śmiesznym daszkiem, a sterowanie klimatyzacją automatyczną jest zlokalizowane pod bocznym nawiewem. Citroen C4 Grand Picasso ma jednak też pewne zalety, przy których nietuzinkowość stylizacji zdecydowanie blednie. Mowa o przestrzeni załadunkowej. Kufer ma pojemność 576 litrów, przy czym jego objętość można zwiększyć maksymalnie nawet do 1951 litrów.


Francuz jest jedną z tańszych propozycji. Ceny na rynku wtórnym zaczynają się już od 12 tysięcy złotych. Mikołaj musi jednak wiedzieć jedno. Citroen C4 Grand Picasso pierwszej generacji z całą pewnością nie będzie autem bezawaryjnym. Psuć lubią się i diesle, i układ elektryczny.


Skoda Superb II Combi - to auto pobiło rekord segmentu D!


Mikołaj wcale nie musi chcieć jeździć minivanem. Tak, są one najbardziej foremne i pozwalają producentom na wygospodarowanie największej ilości przestrzeni. Święty może jednak oczekiwać nieco większej porcji szyku, a tą poczuje w kombi segmentu D. Dobrym przykładem takiego auta jest Skoda Superb drugiej generacji. Być może model ma nieco zafrasowane spojrzenie i być może logo na masce nie okazuje się mocno prestiżowe. Jednak modelowi nie da się odmówić przyzwoitej porcji elegancji. Auto ma harmonijną i całkiem ładną linię nadwozia.


Kolejna zaleta ukrywa się pod klapą bagażnika. W ustawieniu standardowym kufer ma 633 litry. Mikołaj spokojnie może jednak złożyć oparcia tylnych foteli. W końcu pomaga mu tylko jeden elf. A wtedy przestrzeń załadunkowa ma imponującą wartość 1740 litrów! Żadne inne kombi w tym segmencie nie jest równie pojemne. Jakieś wskazówki przed zakupem? Jeżeli Mikołajowi starczy pieniędzy tylko na model sprzed 2010 roku, powinien unikać wersji napędzanych 2-litrowym dieslem. Są one obarczone serią kosztownych awarii, a nic bardziej nie pokrzyżuje planów świętego, niż zatarcie silnika i wizyta w warsztacie. Poza tym usterki Superba drugiej generacji dotyczą raczej drobiazgów, a ceny używanych Skód zaczynają się mniej więcej od 26 tysięcy złotych.


Po analizie wspomnianych modeli nasuwa się pytanie –czy aby na pewno, szukając śladów Mikołaja, powinniśmy spoglądać w niebo czy raczej rozejrzeć się po drogach… Kto wie jakim modelem zajedzie Mikołaj do Waszych domów.

Artykuły powiązane