Eksploatacja

Jak dobrze kupić auto używane? Sprawdź, jak oszuści maskują uszkodzenia silnika!

Uszkodzony silnik? Zużyty osprzęt silnika? Wysokie zużycie oleju silnikowego? Stukanie, grzechotanie? Problemy z uruchomieniem? Zużyty łańcuch rozrządu? Zużyty pasek wieloklinowy? Jak nieuczciwi sprzedawcy maskują uszkodzenia silnika podczas sprzedaży samochodu używanego?

GettyImages-173028514 (1).jpg

Dlaczego nadal kupno samochodu używanego w Polsce obarczone jest dużym ryzykiem?

Typowy samochód, sprowadzany do Polski, ma średnio 12 lat i kosztuje od 10 do 20 tys. zł.

Na tą cenę składa się wiele rzeczy. Handlarz, który sprowadził taki samochód do kraju, poniósł wiele wydatków. Musiał dojechać do wybranego kraju UE i spędzić tam przynajmniej kilka dni, aby zapełnić lawetę. Kupno 3 – 4 aut wymaga odwiedzenia kilku placów, gdzie sprzedawane są samochody używane. Jeśli handlarz prowadzi działalność gospodarczą, może kupować samochody powypadkowe na aukcjach, organizowanych przez firmy. Znalezienie atrakcyjnego pojazdu w krajach UE nie jest łatwe. Konkurencja jest duża i to nie tylko z Polski. Samochody są kupowane przez handlarzy z Rumunii, Bułgarii, Ukrainy i Rosji.

W cenie każdego sprowadzonego do Polski samochodu zawiera się koszt jego zakupu, koszt transportu, ubezpieczenia i rejestracji w Polsce. Tu musi jeszcze zmieścić się zarobek i przygotowanie auta do sprzedaży.

Czy łatwo jest sprzedać samochód używany w Polsce? Nie. Duża część polskich nabywców ma wygórowane wymagania, które są nierealne do spełnienia przez uczciwego sprzedawcę. Typowy polski nabywca oczekuje samochodu za kilkanaście tysięcy złotych, bezwypadkowego i bezkolizyjnego, w doskonałym stanie technicznym, pochodzącego od pierwszego właściciela, najchętniej starszego, serwisowanego w ASO, z bardzo małym przebiegiem i świetnym, niezwykle bogatym wyposażeniem, które jest w pełni sprawne.

Gdyby przeciętny handlarz samochodów był uczciwy, to nie sprzedałby większości ze sprowadzanych samochodów.

Dlatego też przygotowanie samochodu do sprzedaży obejmuje najczęściej brutalny lifting zewnętrzny (odświeżenie lakieru pastą polerską, nabłyszczenie elementów z tworzyw) i czynności, które mają na celu zamaskowanie uszkodzeń i prawdziwego stopnia silnika i wyposażenia samochodu. Bo każdy samochód musi przynieść zysk, jak każdy normalny biznes.

Auto faktycznie można przygotować do sprzedaży w uczciwy sposób. Ale to kosztuje…

To oczywiste, że 12-letni samochód można uczciwie przygotować do sprzedaży. Można usunąć naloty korozji z podwozia i zabezpieczyć je w odpowiedni sposób, pomalować felgi, wykorzystać środki chemiczne do czyszczenia przepływomierza powietrza, zaworu recyrkulacji spalin i kolektora dolotowego, wyczyścić układ wtryskowy specjalnym środkiem, po podłączeniu do odpowiedniego urządzenia, zdemontować i wyczyścić filtr cząstek stałych np. metodą hydrauliczną albo poprzez wypalanie w piecu indukcyjnym. Można zregenerować wtryski i turbosprężarkę. Uszkodzone czujniki wymienić na nowe, stosując zamienniki. Ale to wszystko kosztuje – i wymaga czasu. Jaka byłaby szansa na sprzedaż samochodu, który byłby w pełni sprawny, ale np. o 5 tys. zł droższy od pojazdów, oferowanych przez konkurencję?

I tutaj tkwi źródło oszustwa – w konieczności spełnienia nierealnych wymagań nabywcy.

Czy tylko auta sprowadzane do kraju stanowią zagrożenie?

Nie. Równie nieuczciwy może być sprzedawca prywatny, będący pierwszym właścicielem samochodu, kupionego w polskim salonie. Albo drugim. Nietrudno znaleźć ogłoszenia sprzedaży, w których auto ma „drobny problem” albo „delikatne uszkodzenie”, które wymaga tylko regulacji albo niedrogiej naprawy, a właściciel „nie ma czasu się tym zająć”.

Jak nieuczciwi sprzedawcy maskują uszkodzenia silnika?

Każdy przypadek jest inny. W jednym samochodzie łańcuch rozrządu może grzechotać ze względu na to, że właściciel oszczędzał na wymianach oleju. W innym powodem może być nietrwała część, zamontowana na pierwszym montażu przez producenta.

W każdym przypadku nieuczciwy sprzedawca może zastosować znany sposób maskowania usterki, albo wpaść na niecodzienne rozwiązanie, które sam wymyśli.

Dlatego tak ważne jest sprawdzenie stanu samochodu przed zakupem, wykonane w profesjonalnym warsztacie samochodowym. Nie trzeba mieć własnego, „zaufanego” warsztatu. W sieci Motointegrator takich warsztatów są tysiące. Ważne, żeby wybrać warsztat dobrze wyposażony (mogący przeprowadzić kompleksową diagnostykę i kontrolę stanu jednostki napędowej) i oddalony od miejsca zamieszkania sprzedawcy auta.

Dlaczego nieuczciwy sprzedawca spotyka się na oględziny auta w pobliżu bardzo ruchliwej drogi? Dlaczego w trakcie spotkania uruchamia audio samochodu? Żeby nabywca myślał, że ma do czynienia z melomanem? A gdzież tam. Zużyty albo uszkodzony silnik hałasuje – stuka, dzwoni, grzechocze. Samochody wyższych klas są świetnie wyciszone. Wystarczy odrobina muzyki albo szum z drogi, żeby nabywca, oczarowany autem i brzmieniem audio nie usłyszał, że jeden z beatów generowany jest nie przez automat perkusyjny, a przez stukające panewki.

Innym, bardzo popularnym sposobem wyciszenia silnika i równocześnie, zmniejszenia emisji spalin, jest zastosowanie specjalnego preparatu, zagęszczającego olej silnikowy. Producent stworzył go po to, żeby kierowca mógł przeciągnąć termin naprawy i dotrwać do lepszych czasów pod kątem finansowym. Tymczasem popularny „moto – doktor” stał się szybkim lekiem na ogromny pobór oleju, stukające panewki czy też silne dymienie, aplikowanym przez handlarzy w celu szybkiej poprawy stanu silnika. I dlatego też, o czym pisaliśmy we wcześniejszych poradnikach, tak ważna jest wymiana oleju silnikowego zaraz po zakupie auta. Im szybciej uda się wykryć oszustwo, tym szybciej można zwrócić sprzedawcy pojazd z zamaskowaną wadą.

Popularne środki do czyszczenia układu wtryskowego, dodawane do paliwa, są przeznaczone do zapobiegania awariom. Ale potrafią też chwilowo pomóc gdy awaria jest coraz bardziej widoczna. Chwilowo – przez kilkadziesiąt kilometrów – to wystarcza. Bo potem handlarz wytłumaczy się, że nowy właściciel auta zatankował „trefne” paliwo.

Wiele problemów, związanych z silnikiem, pojawia się przy jego uruchamianiu, gdy jest zimny. Zużyty rozrusznik trzeszczy, uszkodzone wtryski utrudniają uruchomienie silnika, zużyty łańcuch grzechocze, stare świece żarowe w dieslu nie chcą właściwie grzać, słaby akumulator nie zapewnia odpowiedniej ilości prądu, a skorodowane oczka przewodów masowych utrudniają jego przepływ. Jak to ukryć? Wystarczy uruchomić silnik wcześniej, nim przyjdzie kupujący i rozgrzać go.  

Jak kupujący jest uparty, a akumulator słaby, można go naładować za pomocą prostownika, nim kupujący natręt dotrze na miejsce. Ważne, żeby starczyło prądu do uruchomienia silnika. Współczesne samochody (za takie możemy uznać sprowadzane do kraju 12 – latki) są często wyposażone w szereg górnych osłon silnika. Żeby móc obejrzeć głowicę i blok jednostki napędowej, trzeba je zdemontować, odkręcając nakrętki. Kto zgodzi się na to, żeby „obcy człowiek rozbierał mu samochód?” Dlatego tym bardziej nie ma też co marzyć, że handlarz pozwolił amatorowi sprawdzić ciśnienie sprężania, za pomocą specjalnego urządzenia. Zresztą nie oszukujmy się. Czy ktoś z Czytelników pozwoliłby obcemu człowiekowi na demontaż świec zapłonowych w swoim aucie?

A jeśli silnik w danym aucie nie ma osłon, albo można je łatwo zdemontować? Jak zamaskować wycieki oleju silnikowego albo płynu chłodniczego? Blok i głowicę silnika wystarczy umyć. Przeciekającą uszczelkę pod pokrywą zaworów można uszczelnić specjalnym silikonem wysokotemperaturowym. Pęknięte zbiorniczki płynów eksploatacyjnych można skleić.

Ale co tam zbiorniczki z tworzywa. Klejem do spawania na zimno można skleić nawet pęknięty blok silnika. A dlaczego pękł? Wystarczyło, że był niewielki wyciek płynu chłodzącego, który spowodował szok temperaturowy.

A co, jeśli piszczy stary, albo źle naciągnięty pasek wieloklinowy? Jak poprawić wygląd paska rozrządu? Po posmarowaniu smarem silikonowym z zewnątrz (tym samym, którym konserwuje się uszczelki w drzwiach), każdy pasek wygląda jak nowy. Można zastosować spray do paska klinowego, który poprawia jego „przyczepność” do kół pasowych. W piszczące rolki można prysnąć smar penetrujący. Ten cudowni środek, zaaplikowany tam, gdzie trzeba, potrafi na pewne czas wyciszyć hałasujące łożysko zużytej pompy cieczy chłodzącej.

W przypadku hałasującego łańcucha rozrządu już tak łatwo nie jest. Tu trzeba się napracować. Oszuści montują dodatkową podkładkę pomiędzy mocowaniem napinacza a blokiem silnika. W ten sposób zwiększa się napięcie i łańcuch przestaje grzechotać. Równocześnie skokowo wzrasta zagrożenie jego zerwaniem, ale… W tym interesie jest tyle ryzyka, że odrobina więcej nie robi różnicy.

Wypalonej uszczelki pod głowicą nie uda się zastąpić silikonem, chociaż… Delikatnie zdesperowani handlarze mogą zastosować cudowne środki, które wystarczy dodać do płynu chłodniczego, aby rzekomo usunąć awarię. Czy środek chemiczny, dodany do płynu chłodniczego, może odbudować uszczelkę, wykonaną z metalu i kompozytów? Nikt normalny w to nie uwierzy. Ale taki środek może na pewien czas zamaskować objawy awarii. A o to przecież chodzi.

Filtr DPF również można wyczyścić bez demontażu, wprowadzając do niego specjalny środek. Podobnie turbinę – można ją w pewnym stopniu wyczyścić preparatem za kilkadziesiąt złotych, który wprowadza się do układu dolotowego. Jeśli pomoże choć na kilkanaście dni – jest dobrze. W każdym sklepie motoryzacyjnym można znaleźć co najmniej kilkanaście uszczelniaczy do chłodnic. A jeśli uda się zlokalizować wyciek w chłodnicy, można go zakleić klejem epoksydowym.

Naprawy wykonane najtańszym kosztem – z częściami z demontażu

Oczywiście, może się tak zdarzyć, że silnik samochodu będzie musiał być naprawiany, bo już żadna chemia ani silikon nie pomoże. Ale jak pamiętamy, ilość środków finansowych i czas są ograniczone.

Zdesperowany człowiek potrafi wymienić uszczelkę pod głowicą bez planowania głowicy, montowania nowego napędu rozrządu, wymiany płynu chłodniczego i oleju silnikowego. Może zamontować używane sprzęgło, albo tylko jego tarczę, pochodzące z demontażu.

Może nawet wyrzucić koło dwumasowe i w jego miejsce zastosować zwykłe, jeśli nie uda się znaleźć używanej „dwumasy” w dobrej cenie.

Z pewnością nikt nie będzie inwestował w nową turbinę, wtryskiwacze, cewki zapłonowe czy rozrusznik – zamontowane zostaną najtańsze części z demontażu, a jedyną czynnością przed ich założeniem będzie starcie śladów białego mazaka, jakim sprzedawcy części używanych je oznaczają.

Wszystko można zamontować używane – na popularnym portalu aukcyjnym można kupić używane sprzęgła, używane łańcuchy rozrządu, używane paski rozrządu, używane koła zębate napędu rozrządu. Takich ofert sprzedaży są tysiące. Gdyby nie było chętnych do kupna, nie byłoby ofert sprzedaży. Można kupić nawet używany filtr powietrza… To oczywiste, że podobnie będzie z czujnikami.

Ale, co ciekawe, spotykana jest też ciekawa technika wprowadzania kupującego w błąd. Otóż części widoczne i tanie, np. filtr oleju, mogą być kupione nowe i w ASO. Dzięki temu widoczne będzie logo producenta, a potencjalny nabywca może odnieść wrażenie, że ma do czynienia z samochodem wyjątkowo zadbanym…

A co z diagnostyką? Dlaczego na desce rozdzielczej auta nie pojawiają się zapalone kontrolki?

Niewłaściwa praca czujników, zapchany filtr cząstek stałych, problemy z wtryskiwaczami, problemy z układem zapłonowym – to wszystko powinno spowodować zapalenie się kontrolki check engine, albo innych komunikatów ostrzegawczych. Ale kontrolka może być odłączona. Albo podłączona do lampki ciśnienia oleju – zgaśnie po uruchomieniu silnika. Właściciel auta może nie zgodzić się na podłączenie samochodu pod diagnostykę, bo może „obawiać się uszkodzenia”.

Dlatego sprawdź dokładnie samochód przed zakupem – w warsztatach sieci Motointegrator .

Profesjonalna kontrola stanu samochodu używanego w profesjonalnym warsztacie obejmuje szereg czynności. To między innymi weryfikacja szczelności jednostki napędowej, głęboka diagnostyka komputerowa, sprawdzenie ciśnienia sprężania i test przelewowy układu wtryskowego.

Tylko w ten sposób można uniknąć kupna samochodu z zamaskowanymi uszkodzeniami.

Jeśli kupujesz auto używane i chcesz uniknąć rozczarowania oraz niepotrzebnych wydatków – zleć sprawdzenie samochodu przed zakupem w wybranym warsztacie samochodowym sieci Motointegrator!

Artykuły powiązane