LED czyksenony? Sprawdź już teraz, która technologia oświetlenia samochodu ma najwięcej korzyści. 
Oświetlenie LED

Historia oświetlenia samochodowego ma kilka kamieni milowych 

Ksenony mają całą masę przewag nad żarówką halogenową

Na tym tle reflektory LED miały dość powolny start 


Wiele zmieniło się przez ostatnie 20 lat w technologii oświetlenia samochodów. W początkach XXI wieku lampy ksenonowe, pierwszy raz użyte w 1991 roku przez BMW w serii 7, wciąż były przejawem luksusu. W porównaniu do klasycznych halogenów oferowały jednak różnicę jak między – nomen omen – dniem a nocą. Ksenony ze swoją charakterystyczną barwą oświetlenia były obiektem pożądania do tego stopnia, że pojawiła się cała rzesza nielegalnych żarówek halogenowych świecących światłem zbliżającym się do fioletu, które z daleka wyglądało jak lampa ksenonowa. A dziś niemal każde auto można kupić ze skomplikowanymi lampami LED, które zostawiają ksenony – znów nomen omen – w cieniu. Ale jeśli wybieramy auto używane, to czego lepiej szukać?

Historia oświetlenia samochodowego ma kilka kamieni milowych 

Stosunkowo szybko, bo już w początkach XX wieku, acetylenowe czy gazowe lampki zastąpiono żarówkami elektrycznymi. Niedoskonałe konstrukcje reflektorów nie pozwalały wprawdzie na to, by traktować je jako nadające się do oświetlania drogi, ale spełniały przynajmniej rolę lamp pozycyjnych. W latach 30. XX wieku technika stopniowo była udoskonalana, reflektory były wielkie, było ich dużo, ale świeciły na tyle dobrze, że jazda w nocy przestała być loterią. Jednak pierwszym wielkim przełomem było wprowadzenie – dopiero w latach 60. XX wieku! – ustandaryzowanej żarówki halogenowej H1. Wypełniona neutralnym gazem szklana banieczka doczekała się niezliczonych mutacji: mniejszych, większych, przeznaczonych do świateł pozycyjnych i kierunkowskazów, z podwójnymi włóknami… Halogenowe lampy pozwalały zmniejszyć rozmiar reflektora, co wpływało na kształt samochodu, można było tworzyć coraz bardziej aerodynamiczne konstrukcje. Krótko przed pojawieniem się lampy ksenonowej zastosowano pierwsze rozwiązania projektorowe. Było to drogie, ale skuteczne rozwiązanie: układ soczewek pozwalał znacznie lepiej od reflektora skupić wiązkę światła i skierować ją we właściwe miejsce, będąc równocześnie jeszcze mniejszym od tradycyjnej konstrukcji. Co ciekawe, chwilę zajęło konstruktorom połączenie technologii projektorowej z lampami ksenonowymi, początkowo ksenony korzystały z tradycyjnego reflektora (na przykład w pierwszych egzemplarzach Mercedesa klasy S W140). Szybko jednak takie rozwiązania zniknęły z rynku i układ lampy wyładowczej z soczewkami stał się najwyżej ustawioną poprzeczką w dziedzinie oświetlenia drogowego.

Oświetlenie ksenonowe w samochodzie
Ksenony mają całą masę przewag nad żarówką halogenową

W lampie wyładowczej nie ma włókna – źródłem światła jest wyładowanie elektryczne, czyli miniaturowa błyskawica, generowana przez przetwornicę napięcia, która na końcówki elektrod podaje napięcie nawet 40 000 woltów. Oznacza to redukcję liczby delikatnych, mało odpornych na wstrząsy i uszkodzenia części. Przekłada się to na wytrzymałość palnika ksenonowego, jak fachowo nazywa się żarówkę – jest od dwóch do czterech razy dłuższa niż żarówki. Ale pamiętać należy, że i sam palnik jest od żarówki sporo droższy. Dlatego trzeba uważać na oferty w serwisach aukcyjnych, bo prawdziwa lampa ksenonowa (fachowo nazywana HID - High Intensity Discharge) to urządzenie znacznie bardziej skomplikowane niż podszywający się pod nią “zestaw hid najtaniej kup teraz!

Oświetlenie ksenonowe wymusza konieczność stosowania przetwornicy, a ta – jak każde urządzenie elektryczne – ma to do siebie, że koniec końców się zużywa. Nie pomagają umieszczane przez niektórych producentów radiatory i wiatraczki, awaria przetwornicy („startera”) ksenonów czeka prędzej czy później każdego użytkownika.

oświetlenie ksenonowe

Na tym tle reflektory LED miały dość powolny start 

Diody LED z początku pojawiły się wraz z obowiązkiem stosowania świateł do jazdy dziennej. LED-y nie miały bowiem pierwotnie służyć jako główne źródło światła, a były sposobem na zapewnienie zgodności z przepisami przy typowym dla LED-ów, minimalnym zużyciu energii. Pionierem w tym przypadku było Audi, które oświetlenie do jazdy dziennej LED zaprezentowało przy okazji face liftingu modelu A8 (typoszereg D2) w 2004 roku. Ścisła współpraca z Hellą, producentem systemów oświetlenia samochodowego, doprowadziła wkrótce do kolejnego debiutu – w roku 2008 model R8 można było zamówić z opcją pełnego oświetlenia LED, wszystkie żarówki świateł zewnętrznych zastąpiono diodami.

Nie trzeba było długo czekać, by twórczo rozwinięto oświetlenie LED – ponieważ i tak stworzenie odpowiednio mocnego źródła światła (czyli kompletnej lampy) wymaga zastosowania wielu diodek, naturalne było podzielenie ich na sekcje. Dzięki temu w prosty sposób można za pomocą jednej lampy i jednego zestawu diod LED zrealizować całą masę funkcji – od świateł płynnie przechodzących między mijania a drogowymi, przez kształtowanie snopu światła w zależności od okoliczności (np. na terenie zabudowanym mocniej oświetlone prawe pobocze, a na autostradzie – daleki zasięg przed samochodem), doświetlanie zakrętów, aż po inteligentne rozwiązania matrix-LED, które dzięki informacji z kamer samochodu potrafią oświetlić drogę przed autem jak w biały dzień, równocześnie nie oślepiając kierowców jadących z naprzeciwka, ponieważ odpowiednie sekcje lampy, które świeciłyby im w oczy, są płynnie wyłączane.

Jeśli chodzi o LED-y, warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy

Wcale nie jest tak, że zastosowanie ich w samochodzie automatycznie oznacza, że mamy lepsze światła, czyli że lepiej widzimy w nocy. Jest ogromna liczba samochodów, w których zastosowano oświetlenie LED, generujące mniej światła niż przeciętny halogen. Wybierając lampy LED, sprawdźmy, czy moc światła, mierzona w lumenach, przypadkiem nie jest zastanawiająco niska. Do aut, które mają LED-y tylko dla wyglądu, ale nie dla faktycznego polepszenia widoczności, należą Peugeot 308 II i Seat Leon III.

I w tym miejscu dochodzimy do kluczowego pytania – czy warto? Oczywiście, warto – choć firmy eksperymentują z jeszcze lepiej świecącymi rozwiązaniami (LaserLight BMW) – nie ma obecnie lepszego oświetlenia niż LED. Ma to jednak swoją poważną cenę.

Lampa LED jest co do zasady całkowicie nieodporna na awarie. W przypadku przegrzania czy uszkodzenia diody również nie ma czego naprawiać, konieczna jest wymiana całego elementu. A ten jest potwornie drogi. Przednia lampa do popularnego auta z lampami LED, jakim jest siedmioletnie dziś BMW serii 5 (typoszereg G30), kosztuje… 13 tysięcy złotych. I to bez modułu kierunkowskazu i elektroniki sterującej. Nawet w popularnych markach koszty lamp LED nie są specjalnie niższe. Dlatego choć LED jest godny polecenia z wielu względów, wybierając używane auto, warto zastanowić się, czy mamy na tyle dobre ubezpieczenie, że w przypadku kolizji skutkującej uszkodzeniem reflektora nie stracimy wszystkich zniżek. Lampa ksenonowa – nie tak doskonała, ale wciąż bardzo dobrze oświetlająca drogę – może okazać się rozsądniejszym rozwiązaniem. Rzecz w tym, że aut z ksenonami już się nie robi, więc jesteśmy skazani, siłą rzeczy, na starsze modele. Ale jak się chce oszczędzać…


Czytaj także:

Dlaczego opony hałasują?

Awaria mechanizmu różnicowego

Czy gry komputerowe zrobią z Ciebie lepszego kierowcę?

Awaria czujnika ciśnienia oleju

Dokręcanie śrub kół – z jaką siłą dokręcać koła w samochodzie?

Artykuły powiązane